PnWtŚrCzPtSoNd
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31 

2 sierpnia 2015 09:34

Gustawa i Alfonsa - wszystkiego dobrego

Było to około 20 lat temu, może nawet 25 lat temu. Dyrektorem Teatru Na Woli był nieżyjący już Bogdan Augustyniak. Wtedy Teatr Na Woli był pierwszym w Polsce Teatrem Impresaryjnym. Ja byłam aktorką Teatru Powszechnego i od jakiegoś czasu nawiedzał mnie w garderobie aktor, który prosił mnie o pomoc w realizacji recitalu złożonego z piosenek Jacquesa Brela. Nie chciałam się zgodzić, nie miałam czasu, nie sądziłam, że mogę temu panu pomóc, nie bardzo miałam ochotę na tę niby to „reżyserię”.  Aktor nazywał się Janusz Zbiegieł. Jego prośby ponawiały się i trwało to czas jakiś. Odmawiałam.
Pewnego dnia zadzwonił do mnie pan dyrektor Augustyniak i powiedział, mam zamiar dać szansę pewnemu recitalowi, spektaklowi o Brelu, czy pani mogłaby przyjść przed premierą  i po koleżeńsku na to spojrzeć? Poczułam się jakbym żyła w książce Kundery, poszłam. Wysłuchałam recitalu, przyszłam chyba raz jeszcze, nie umiałam nic pomóc, coś bredziłam o światłach, że powinien przechodzić ze snopu światła w snop zmieniając temat czy nastrój, czy intencję, nie pamiętam, ach, i mówiłam coś o nieudawaniu Brela. Chyba światła zostały nawet w wtedy Na Woli zrealizowane, nie pamiętam.
Spektakl się odbył i tyle, a potem...ponad dwadzieścia lat pan Zbiegieł śpiewał to i śpiewa do dziś pod szyldem – opieka artystyczna Krystyna Janda na plakatach i w reklamach. Walczyło z tym kilka moich kolejnych agentek, ja dzwoniłam, nic. Nigdy nie dałam zgody na używanie mojego nazwiska przy tej sprawie i tym spektaklu. Po latach machnęłam ręką.
Dziś rano jak zwykle co jakiś czas, przeczytałam w informacjach kulturalnych …Janusz Zbiegieł - „Brel raz jeszcze” (nomen omen – myślę sobie czytając ten tytuł od lat), opieka artystyczna - Krystyna Janda, a pod tą informacją recenzja i zdjęcia. Spektaklu nigdy nie widziałam od czasów tej próby w  Teatrze Na Woli.
Gratuluję.
"Życie Zamościa".
31 lipca 2015 roku, o godzinie 19:00 w Sali Koncertowej Orkiestry odbył się wyjątkowy koncert o nazwie „Brel raz jeszcze”.  Wspaniałe i znane od lat piosenki wykonał Janusz Zbiegieł.
Wykonawca:
Janusz Zbiegieł – śpiew
Opieka artystyczna:
Krystyna Janda
Teatr Piosenki Francuskiej w Krakowie
Janusz Zbiegieł – założyciel, animator, aktor i piosenkarz Teatru Piosenki Francuskiej w Krakowie, poświęcił piosence francuskiej znaczną część swojego życia.
Opuścił Teatr Bagatela w Krakowie, aby udać się do Paryża na stypendium piosenkarsko-aktorskie. Studia zaowocowały wieloma recitalami poetyckimi, które nie mają charakteru zwykłego występu estradowego, lecz tworzą niezwykły Teatr Piosenki Francuskiej. Za monodram „Brel raz jeszcze” został nagrodzony Grand Prix de Colombe oraz główną Nagrodą Art.Teatru „Rampa” w Warszawie.
Znakomity krakowski krytyk teatralny, Krzysztof Miklaszewski tak zachęca do obejrzenia spektaklu:
„Brel raz jeszcze” nie jest recitalem, nie jest estradą piosenki. Jest mięsistym teatrem, którego siła to organiczne zespolenie śpiewanej po francusku piosenki i komentującego każdy z 11 przebojów Brela („Matylda”, „Następny”, „Piosenka Jacky’ego”, „Burżuje”, „Moje dzieciństwo”, „Starzy kochankowie”, „Nie opuszczaj mnie”, „Staruszkowie”, „Przyjdę”, „Amsterdam” i „Poszukiwanie”) tekstu – wyznania, fragmentu listu do żony. Te cytaty zresztą stanowiące dokument tragicznego splotu życia i twórczości wypowiada aktor po polsku.
Jest miarą artystycznej ekspresji, że 70-minutowy spektakl chłonie publiczność jednym tchem, że wychodząc oszołomiona ma wrażenie żywego kontaktu z nieżyjącym Mistrzem i jego wspaniałą, ciągle obecną w uchu, piosenką, że pozostaje poruszona jego pełnym dramatu życiem osobistym. Nie chce się wierzyć, że dokonał tego jeden aktor. Aktor na ogół jeszcze mało znany. Nazywa się Janusz Zbiegieł.
Zapamiętajmy to nazwisko, bo oto na naszych oczach dojrzewa aktor i piosenkarz zarazem, który nie pragnie epatować sobą, kiedy przedstawia wielkiego poprzednika, który nie usiłuje podszywać się pod cudze, który nie chce na scenie kłamać. Unika więc tym sposobem tego całego katalogu błędów, którymi były wypełnione dwie słynne warszawskie inscenizacje utworów autora „Ne me quitte pas” i „La quête”, obwołane kiedyś rewelacjami. Prawda jednego, ale dobrze przygotowanego do zawodu, człowieka znaczy o wiele więcej niż przepisywana z czołówek telenowel lista estradowych prominentów.
Odkrycie Zbiegieła musi być pobudzające w sytuacji, kiedy teatr polski ratują tylko zblazowani biznesmeni, by dowieść niepełnosprawnym politykom o ich całkowitym braku kultury.
Nazywa się Janusz Zbiegieł. Odszukajcie go, zanim stanie się… sławny.
Fotorelacja: Mirosław Chmiel

Było to około 20 lat temu, może nawet 25 lat temu. Dyrektorem Teatru Na Woli był nieżyjący już Bogdan Augustyniak. Wtedy Teatr Na Woli był pierwszym w Polsce Teatrem Impresaryjnym. Ja byłam aktorką Teatru Powszechnego i od jakiegoś czasu nawiedzał mnie w garderobie aktor, który prosił mnie o pomoc w realizacji recitalu złożonego z piosenek Jacquesa Brela. Nie chciałam się zgodzić, nie miałam czasu, nie sądziłam, że mogę temu panu pomóc, nie bardzo miałam ochotę na tę niby to „reżyserię”.  Aktor nazywał się Janusz Zbiegieł. Jego prośby ponawiały się i trwało to czas jakiś. Odmawiałam.

 

Pewnego dnia zadzwonił do mnie pan dyrektor Augustyniak i powiedział, mam zamiar dać szansę pewnemu recitalowi, spektaklowi o Brelu, czy pani mogłaby przyjść przed premierą  i po koleżeńsku na to spojrzeć? Poczułam się jakbym żyła w książce Kundery, poszłam. Wysłuchałam recitalu, przyszłam chyba raz jeszcze, nie umiałam nic pomóc, coś bredziłam o światłach, że powinien przechodzić ze snopu światła w snop zmieniając temat czy nastrój, czy intencję, nie pamiętam, ach, i mówiłam coś o nieudawaniu Brela. Chyba światła zostały nawet w wtedy Na Woli zrealizowane, nie pamiętam.

 

Spektakl się odbył i tyle, a potem...ponad dwadzieścia lat pan Zbiegieł śpiewał to i śpiewa do dziś pod szyldem – opieka artystyczna Krystyna Janda na plakatach i w reklamach. Walczyło z tym kilka moich kolejnych agentek, ja dzwoniłam, nic. Nigdy nie dałam zgody na używanie mojego nazwiska przy tej sprawie i tym spektaklu. Po latach machnęłam ręką.

 

Dziś rano jak zwykle co jakiś czas, przeczytałam w informacjach kulturalnych …Janusz Zbiegieł - „Brel raz jeszcze” (nomen omen – myślę sobie czytając ten tytuł od lat), opieka artystyczna - Krystyna Janda, a pod tą informacją recenzja i zdjęcia. Spektaklu nigdy nie widziałam od czasów tej próby w  Teatrze Na Woli.

 

Gratuluję.

 

"Życie Zamościa".

31 lipca 2015 roku, o godzinie 19:00 w Sali Koncertowej Orkiestry odbył się wyjątkowy koncert o nazwie „Brel raz jeszcze”.  Wspaniałe i znane od lat piosenki wykonał Janusz Zbiegieł.

 

Wykonawca:

 

Janusz Zbiegieł – śpiew

 

Opieka artystyczna:

 

Krystyna Janda

 

Teatr Piosenki Francuskiej w Krakowie

 

Janusz Zbiegieł – założyciel, animator, aktor i piosenkarz Teatru Piosenki Francuskiej w Krakowie, poświęcił piosence francuskiej znaczną część swojego życia.

 

Opuścił Teatr Bagatela w Krakowie, aby udać się do Paryża na stypendium piosenkarsko-aktorskie. Studia zaowocowały wieloma recitalami poetyckimi, które nie mają charakteru zwykłego występu estradowego, lecz tworzą niezwykły Teatr Piosenki Francuskiej. Za monodram „Brel raz jeszcze” został nagrodzony Grand Prix de Colombe oraz główną Nagrodą Art.Teatru „Rampa” w Warszawie.

 

Znakomity krakowski krytyk teatralny, Krzysztof Miklaszewski tak zachęca do obejrzenia spektaklu:

 

„Brel raz jeszcze” nie jest recitalem, nie jest estradą piosenki. Jest mięsistym teatrem, którego siła to organiczne zespolenie śpiewanej po francusku piosenki i komentującego każdy z 11 przebojów Brela („Matylda”, „Następny”, „Piosenka Jacky’ego”, „Burżuje”, „Moje dzieciństwo”, „Starzy kochankowie”, „Nie opuszczaj mnie”, „Staruszkowie”, „Przyjdę”, „Amsterdam” i „Poszukiwanie”) tekstu – wyznania, fragmentu listu do żony. Te cytaty zresztą stanowiące dokument tragicznego splotu życia i twórczości wypowiada aktor po polsku.

 

Jest miarą artystycznej ekspresji, że 70-minutowy spektakl chłonie publiczność jednym tchem, że wychodząc oszołomiona ma wrażenie żywego kontaktu z nieżyjącym Mistrzem i jego wspaniałą, ciągle obecną w uchu, piosenką, że pozostaje poruszona jego pełnym dramatu życiem osobistym. Nie chce się wierzyć, że dokonał tego jeden aktor. Aktor na ogół jeszcze mało znany. Nazywa się Janusz Zbiegieł.

 

Zapamiętajmy to nazwisko, bo oto na naszych oczach dojrzewa aktor i piosenkarz zarazem, który nie pragnie epatować sobą, kiedy przedstawia wielkiego poprzednika, który nie usiłuje podszywać się pod cudze, który nie chce na scenie kłamać. Unika więc tym sposobem tego całego katalogu błędów, którymi były wypełnione dwie słynne warszawskie inscenizacje utworów autora „Ne me quitte pas” i „La quête”, obwołane kiedyś rewelacjami. Prawda jednego, ale dobrze przygotowanego do zawodu, człowieka znaczy o wiele więcej niż przepisywana z czołówek telenowel lista estradowych prominentów.

 

Odkrycie Zbiegieła musi być pobudzające w sytuacji, kiedy teatr polski ratują tylko zblazowani biznesmeni, by dowieść niepełnosprawnym politykom o ich całkowitym braku kultury.

 

Nazywa się Janusz Zbiegieł. Odszukajcie go, zanim stanie się… sławny.

 

Fotorelacja: Mirosław Chmiel

poprzedni |

Janusz Zbiegiel

Janusz Zbiegiel