EDUKACJA RITY

10 maja 1984

Scenografia

Marcin Stajewski

Opracowanie muzyczne

Tomasz Bajerski

Obsada:

Rita- Krystyna Janda

Frank- Tadeusz Borowski

Można ją łyżkami jeść, pyszna.

„Teatr” Nr 8 (815), Sierpień 1984, Rok XXXIX, art. Elżbieta Baniewicz.

Teatr Ateneum w Warszawie (Scena 61): EDUKACJA RITY Willy Russella. Przekład: Karol Jakubowicz. Reżyseria: Andrzej Rozhin, scenografia: Marcin Stajewski. Prapremiera polska 5 V 1984
Teatr Powszechny w Warszawie: Z ŻYCIA GLIST Pera Olova Enquista. Przekład: Andrzej Krajewski-Bola, reżyseria: Zygmunt Hubner, scenografia: Barbara Hanicka. Premiera 19 IV 1984



Źródło: „Teatr” Nr 8(815), Sierpień 1984 , Rok XXXIX. Edukacja Rity Russella w Teatrze Ateneum w Warszawie. Krystyna Janda (Rita), Tadeusz Borowski (Frank). Fot. Zygmunt Rytka (w numerze)


„Można ją łyżkami jeść, pyszna” – mówią widzowie o Krystynie Jandzie, którą przed chwilą obejrzeli na małej scenie warszawskiego Ateneum. Nie jest to określenie, z którego tzw. szanujący się krytyk skorzysta. Metafora kulinarna, przyznaję, nie najwyższej próby, intelektualnej precyzji też trudno się w niej dopatrzyć. Dla mnie jednak to podsłuchane sformułowanie ma niezaprzeczalny walor autentyczności: tak właśnie mówi się wyrażając aprobatę, uznanie, zachwyt i wiele jeszcze niedookreślonych superlatywów. Nie ulega wątpliwości, że zawiera w sobie więcej emocjonalnych treści niż zgrabne zdania typu – „aktorka dała w roli Rity zachwycającą kreację”, „obdarzyła postać ciepłem i wdziękiem oraz udatnie stworzyła wymowny portret współczesnej dziewczyny”, czy „talent młodej aktorki rozwija się obiecująco” – jakie można spotkać w recenzjach. Tym kolokwialnym określeniem nikt się nie dławi a z powodzeniem zastępuje ono tzw. bardziej odpowiednie. Bez wątpliwości znaczy, że wszystko jest w porządku, a nawet więcej, m.in. to, że wieczór w teatrze nie był, jak wiele innych, nudny, i to że wszyscy zwabieni nazwiskiem i popularnością aktorki nie wychodzą rozczarowani – przeciwnie – podbici jej talentem i osobą.

Nie ma co udawać, że tak nie jest, widzowie przychodzą na Edukację Rity nie po to, aby zobaczyć „nową wersję Pigmaliona”, jak reklamowała prasa sztukę Willy’ego Russella, ale przede wszystkim żeby zobaczyć sławną Jandę. Aktorkę, która nakręciła 30 filmów, w kilku z nich grała wybitne, prowadzące role. Jako „pierwsza w dziejach” stała się naszą aktorką klasy europejskiej, o którą zabiegają renomowani reżyserzy, gwiazdą i nieomal symbolem współczesnego polskiego aktorstwa. W teatrze grywała rzadko, to prawda, sześć czy siedem ról, tym bardziej więc na nowe przedstawienia z jej udziałem trudno się dostać. Jej nazwisko zaczęło interesować publiczność, gwarantować teatrowi sukces, co zdarza się nie tak często i czego nie sposób nie zauważyć.

Zręcznie napisana sztuka młodego angielskiego dramaturga opowiada historię następującą. Dwudziestoparoletnia fryzjerka, z angielskiej prowincji, postanawia w pewnym momencie coś w swoim nieciekawym życiu zmienić, mianowicie zdobyć wykształcenie czyli przepustkę do innej kultury, do niedostępnej jej dotąd sfery ludzi. Zapisuje się na wykłady uniwersytetu otwartego, który prowadzi czterdziestoparoletni, alkoholizujący się znawca literatury, ongiś poeta. Dwugodzinną sztukę wypełnia seria krótkich spotkań tych dwojga, podczas których młoda fryzjerka przekształca się z pretensjonalnej gąski w dojrzałą, kulturalną i bardzo interesującą kobietę, a wykładowca literatury okazuje się człowiekiem samotnym, zagubionym i zdezintegrowanym. Role odwracają się i Rita staje się nauczycielem życia tego dojrzałego mężczyzny. Jednocześnie jest to sztuka o miłości, nie o romansie profesora i studentki, lecz o miłości dwojga dojrzałych, poszukujących autentycznych uczuć i myśli ludzi, którzy świadomi są jednocześnie wyrzeczeń, jakie w imię tego uczucia trzeba ponieść rezygnując z części swojej wolności osobistej.

Krystyna Janda jest w roli Rity zachwycająca z paru powodów. Nie tylko dlatego, jak mówią mężczyźni, że jest inteligentna i ma seks, co jest prawdą, i nie tylko dlatego, że przemianę kopciuszka w damę potrafi pokazać na scenie wiarygodnie, konsekwentnie trzymając się komediowego genre’u. Jest zachwycająca, ponieważ potrafi ujawnić swą nieprzeciętną osobowość i zagrać bez fałszu spontaniczność i żywiołowość bohaterki. Od pierwszej sceny, kiedy po szarpaninie z zepsutymi drzwiami, wpada do nobliwie urządzonego pokoju wykładowcy, tworzy postać współczesnej dziewczyny, która pomimo swych pretensjonalności, złego gustu, popełnianych gaf towarzyskich i niewiedzy urzeka autentycznością, z jaką walczy, zresztą skutecznie o zmianę swojego losu. Pasja, temperament, energia, jakiej aktorka użycza swojej Ricie zjednuje jej sympatię i zainteresowanie nie tylko scenicznego partnera ale przede wszystkim widzów. Oglądanie kobiety, która zabiega, nie o swoją kobiecość i wdzięk (one istnieją jakby mimochodem), a o to by stać się mądrym , kulturalnym człowiekiem, inteligentnym i świadomym partnerem, dzięki aktorstwu Jandy staje się pasjonujące. Entuzjazmem, aktywnością i przyjemnością, jaką w sposób widoczny czerpie z grania tej roli zaraża też swojego partnera Tadeusza Borowskiego. Od lat nie widziałam go w tak dobrze poprowadzonej roli wykonanej przy tym z lekkością, nutą ironii, nostalgii a jednocześnie utrzymanej konsekwentnie w tonie komediowym.

Brawurowe tempo, zaskakujące, ciekawie pomyślane pointy poszczególnych scenek, uwaga aktorów skupiona na dopracowaniu szczegółów, drobnych gestów, zmienność nastroju, to zalety przedstawienia, które chyba po równi trzeba przypisać aktorom i reżyserii Andrzeja Rozhina. Dzięki takiemu, powiedziałabym, brawurowo perfekcyjnemu wykonaniu, rozsądne zdanie Edmunda Miziołka – z programu – „autor, zdaje się nam mówić, kultura nie jest towarem, nie jest gotową wiedzą, nie można jej nabyć. Jest twórczym wyrazem żywej osobowości” – materializuje się na naszych oczach w sposób czytelny. W zwyczajnej zdawałoby się historyjce aktorzy potrafili odczytać i przekazać myśli wcale niebanalne.

 

Edukacja Rity 1

Edukacja Rity 1



Z tadeuszem Borowskim - Frankiem

Z tadeuszem Borowskim - Frankiem