Rozmowa pierwsza - O MATCE14 lipca 2002
Rozmowa pierwsza - O MATCE · Chłopcy, chcielibyście żebym się zmieniła? Jaką chcielibyście mieć matkę? · Taką jak ty. · Ale może chcielibyście żebym się zmieniła? Jaka waszym zdaniem powinna być matka? · Taka jak ty. · Nieprawda. To, dlaczego nie chcecie za mną nigdzie chodzić, a kiedy idę do szkoły na wywiadówkę sprawdzacie, w co jestem ubrana i czy nie jestem za bardzo umalowana, i w ogóle, nagle bardzo was interesuje jak wyglądam, jakbym miała wam przynieść wstyd? · Ubrana i umalowana sobie bądź tylko nie za bardzo. · Dlaczego? · No, bo nie. · Ale dlaczego, i co to znaczy za bardzo? · Bo matki takie nie są. · Jakie? · Za bardzo. · Są i takie. · Ale takie są niedobre. · A jakie są dobre? · Przeciętne. · No to źle trafiliście z taką matka jak ja. · Oj mamo, nie męcz nas, a poza tym ty możesz to zagrać. · Cholera! Przeciętną zagrać? To bardzo trudne. Nie wiem czy bym potrafiła. Ale to znaczy, że jaka powinnam być, jak powinnam wyglądać? Jak wygląda przeciętna? · No normalnie. Jak inne matki. · Ale jak wyglądają inne matki, czym ja się różnię? · One wyglądają jak wszyscy. A ty czasem nie. · Ale Rafała matka nie wygląda jak wszyscy. Kiedy idzie ulicą to samochody się zderzają. Tak opowiada o niej sam Rafał. Słyszałam. · No właśnie i on jest z tego niezadowolony. · Ale ja wyglądam dużo normalniej od mamy Rafała. Ja tak uważam. · No mamo trochę przesądziłaś, nie pamiętasz jak poszłaś raz w sztucznych rzęsach i z tą fryzurą? Nie upilnowaliśmy cię. · Bo nie zdążyłam się rozmalować i przeczesać po nagraniu, nie chciałam się spóźnić! · No ja wiem, ale to chodzi o to żeby się nie odróżniać. Rozumiesz? · Rozumiem, będę się starała, ale ja i tak mam przechlapane, bo i tak jestem najstarszą matką w całej szkole i to mnie choćby odróżnia. · Nie to nie jest problem. Matka Grześka jest kulawa i nic. To jest normalne. Ty nie rozumiesz, chodzi o to żeby być zwykłym! Zwykłym, rozumiesz i wszystko wtedy jest OK. · OK. Nie mówi się kulawa tylko...na przykład że utyka albo coś bardziej ... · No dobra , przepraszam. · Ale, to znaczy, chcecie żebym się zmieniła? Z wyglądu. Czy z charakteru też? W stosunku do was.? Coś mam może poprawić? Swoja drogą, od dawna chciałam z wami przeprowadzić taką rozmowę. Mam pomysł, napiszecie mi na kartce, co wam się we mnie nie podoba, co mam zmienić, i ja napiszę, co mnie się nie podoba w was i się wymienimy kartkami, co? · Nie my wiem, co ci się nie podoba, nie musisz tego pisać. Ale u ciebie, ty jest w ogóle tak w zasadzie OK. · Wszystko jest w porządku? Nie macie do mnie uwag? · Nie, czasem jesteś okropna, ale tak musi być. · Co? · No tak. Tak jest dobrze. Taka powinna być matka. · Okropna? · Nie. No wiesz, ludzie myślą, że dzieci chcą żeby ich rodzice im na wszystko pozwalali, wszystko kupowali, co one chcą i tak dalej...Ale to nieprawda. Rodzice mają tacy być żeby nie pozwalać i w ogóle i tak jest lepiej. Potem, jak się do tego przyzwyczaimy, lepiej sobie damy radę w życiu, bo na pewno nie będzie lekko. A tak to, co? Jakby tak wszystko było wolno, i nie trzeba by się była na przykład myć, albo spać, kiedy się chce to wiesz, to by było okropne. · Aha, no to fajnie. To znaczy, że mam się nie zmieniać?. · Nie, jest OK. · No to OK. · A o szkołę to się nie martw i niech tam lepiej chodzi tata albo babcia i będziesz miała z głowy. A ty tu będziesz się wściekać i denerwować i tu w domu i OK. I w domu będziesz zgłaszać te pomysły co je masz a nie w szkole przy ludziach. · Ja się nie wściekam i uważaj, do kogo mówisz! Co ja takiego wymyślam? O jakie pomysły, o co wam chodzi? · No ciągle cos wymyślasz. · Co na przykład? · No, a to gitarę, a to kółko fotograficzne, a to rysunki. A my nie chcemy, my i tak już nie mamy czasu na zabawę. · Ale na tym to polega. Trzeba się rozwijać, próbować różnych rzeczy, stawiać przed sobą nowe zadania, poznawać nowych ludzi, miejsca, konfrontować poglądy. Skąd masz wiedzieć, co chcesz robić w życiu, czym się zajmować, co będzie twoją pasją, jeśli tego nie spróbujesz? Posmakujesz, jeśli tego nie poznasz? · A Mozart od razu wiedział. · Ale Mozart był geniuszem. · A my nie? · Przepraszam, ale jakoś nie widać, w każdym razie nic na to nie wskazuje. No może coś się wydarzy później.....Ale geniusz najczęściej daje o sobie znać dość wcześnie... · A świadectwa z czerwonym paskiem? · To normalne. Każdy, kto się zwyczajnie uczy może mieć świadectwo z takim paskiem to dość proste, to w granicach normy. Tylko kompletne lenie tego nie mają. Do tego wystarczy minimum wysiłku, systematyczności i woli. Tylko tyle. · No i znowu zaczynasz. A ty jesteś geniuszem? · Nie. · Tak myślałem. To fajnie. Przynajmniej to. Ja bym nie chciał być geniuszem. · Dlaczego? · Bo to jest straszne życie. · Kim chciałbyś być? · Emerytem. Jak babcia. Ona ma fajnie. I nie martw się, tylko tak żartuję.... Milanówek ,14 lipca 2002 |