Rozmowa trzynasta – KŁAMSTWO

24 lipca 2002

·

Rozmowa trzynasta – KŁAMSTWO

· - Mamo, zauważyłaś, że ja ostatnio dużo mniej kłamię?

· - Nie. A kłamałeś dotąd? I to dużo?

· - Tak.

· - Co ty mówisz? Ze strachu?

· - Nie.

· - To po co?

· - Żeby było mniej problemów. Żeby się wydać lepszym. Ale kłamałem za często, i bez sensu, teraz już wyrosłem.

· - Mniej masz rzeczy do ukrycia, czy więcej odwago żeby mówić prawdę, czy ci nie zależy, co o tobie myślą inni?

· - Nie, zasadniczo staram, się mówić prawdę…

· - Dlaczego?

· - No, bo tak się lepiej czuję. Ale też, czasem czuję się lepiej jak skłamię…

· - A więc cały czas, czy wielokrotnie, kłamałeś rozmawiając z nami, czy odpowiadając na pytania? Tak?

· - Tak. Ale to były małe kłamstwa.

· - Uważasz, że są małe i duże kłamstwa?

· - Tak.

· - A ja uważam, że zawsze to są jednak kłamstwa, od małego kłamstwa do dużego niedaleko i….

· - No dobrze….to co mam robić? Jak się pytasz czy ładnie wyglądasz w jakiejś sukience, to mam nie kłamać, i mówić, że mi się nie podobasz? A prawie zawsze mi się nie podobasz?

· - Tak, wole prawdę.

· - Akurat! To by było! Bo ty mi się prawie nigdy nie podobasz a tych sukienkach…

· - Ale nie wolno kłamać!

· - Mamo, wszyscy kłamią.

· - Nie wszyscy.

· - Nie ma takiego człowiek na świecie żeby nie kłamał.

· - A ja? Ja kłamię?

· - Oczywiście! Bez przerwy. I ty i tata i babcia i Adam… i wszyscy, nauczyciele też. I w telewizji kłamią i w gazetach i moi koledzy ich rodzice…wszyscy i wszędzie i wszyscy.

· - Jezus Maria! Babcia, na pewno nie! I poza tym to, o czym ty mówisz, moje kłamstwa, taty, nauczyciela, to nie są kłamstwa, to takie niewinne oszukiwanie żeby było lepiej..

· - No widzisz? A babcia to kłamie bez przerwy…

· - Kiedy?

· - Jak na przykład mówi że ja wszystko zjadłem, albo odrabiałem lekcje, albo byłem grzeczny. A nie zjadłem, nie odrabiałem, nie byłem grzeczny…

· - Babcia kłamie, znaczy….oszukuje nas, mnie i tatę z miłości do ciebie ty potworze bez serca! A ty ją oskarżasz bezczelnie o kłamstwa!

· - No widzisz? No? Ale to są kłamstwa!

· - Jędrusiu, jak ja mam cię wychowywać! Ty jesteś potworem! Kłamstwo jest poważną rzeczą, nie wolno kłamać! Kłamstwem możesz zrobić innym krzywdę, zawieść czyjeś zaufanie…

· - Ja właśnie najczęściej kłamię żeby nie zawieść czyjegoś zaufania.

· - Czyjego?

· - Babci, albo mojego przyjaciela Kacpra. Muszę kłamać.

· - Zrozum to chodzi o coś zupełnie innego…

· - Mamo, nie da się żyć normalnie miedzy ludźmi bez kłamstwa. Nie da i już! I wszyscy kłamią i to jest normalne.

· - A gdybyś zrobił coś naprawdę złego też uważasz, że należy skłamać żeby siebie obronić?

· - To zależy…trzeba kalkulować.

· - Co?

· - Po pierwsze, to jak bym nie zrobił nikomu nic złego, nigdy nie zrobiłem dużego kłamstwa, no a poza tym ja jeszcze jestem dzieckiem..

· - Żadna różnica, jeśli kłamiesz teraz, będziesz kłamał jak będziesz dorosły w ważnych sprawach także. To straszne.

· - Nie. Jak będę dorosły to będę kłamał tylko tak jak teraz, tak na co dzień, jak wszyscy, a wszyscy inni ludzi też będą wiedzieli że ja kłamię po to, żeby było na co dzień OK. Ale w wielkich sprawach nigdy…

· - Tobie chodzi o „niewinne kłamstwa”…jest takie określenie..

· - No właśnie. I nie martw się mamo. Takie jest życie. I tak trzeba żyć. No trudno. Trzeba się z tym pogodzić. Nie przejmuj się ….Widzisz, ty też tak żyjesz a sama o tym nie wiesz, albo wiesz tylko kłamiesz przed sobą, że nie kłamiesz…

· - Jędrusiu, ja nie wiem jak z tobą o tym rozmawiać, bo to jest tak skomplikowane… tego się nie da…

· - Nie przejmuj się, ja i tak wszystko rozumiem.

· - Wiesz co… kiedy ostatnio powiedziałam ci że wpłaciłam twoje oszczędności ze skarbonki na twoje konto w banku, kłamałam, zrobiłam to dopiero wczoraj…

· - Ale zrobiłaś?

· - Tak.

· - No to OK.

· - Przepraszam.

· - Nie ma sprawy, ale przynieś mi odcinek z banku, bo trochę straciłem do ciebie zaufanie. No i wiesz odsetki….

· - Masz racje. Przyniosę. Odsetki ci zwrócę…

· - No to OK. Cześć.