WASSA - pierwsza wersja adaptacji

8 listopada 2009

 

 

 

 

MAKSYM GORKI

WASSA ŻELEZNOWA

Adaptacja Krystyna Janda

dla

Fundacji Krystyny Jandy na Rzecz Kultury

na scenę

OCH- TEATRu

 

 

 

OSOBY:

Wassa Borisowna Żeleznowa

 

Sergiusz Piotrowicz Żeleznow —60 lat; był kapitanem, odby­wał rejsy po Morzu Czarnym, potem służył na statkach rzecznych

Prochor Borisowicz Chrapow 57 lat- brat Wassy

 

Natalia — córka Wassy

 

Lubow – młodsza córka Wassy

 

Rachela Moisiejewna – synowa Wassy. Żona jej syna Fiodora

 

Anna - zaufana Wassy

 

Mielników – prawnik, zajmujący się sprawami rodziny

 

Gurij Krotkich — zarządzający Towarzystwa Żeglugi

 

Liza – pokojówka

 

Dunia- pokojówka ( chwila)

 

Kola- 4 lata. Wnuk Wassy. Syn Racheli i Fiodora

 

 

 

 

 

Scena 1

Ciemność. Głosy…Anny i Mielnikowa.

 

Wróciła?
Nie.

I co to teraz będzie?

Nie wiadomo...

 

Scena 2

WASSA-ANNA

Noc. Po ciemku. Szeptem.

Wchodzi WASSA w futrze. Śpieszy się. Pojawia się spod ziemi ANNA. Rozbiera ją z okrycia.

 

WASSA

Co się dzieje?

 

ANNA

Cała kolejka do pani... Krotkich, Mielnikow... czekają od rana!

 

WASSA

Kola wyzdrowiał, Bogu dzięki.

Po chwili

Co się stało?

 

ANNA

„Fiodor Żeleznow” zatonął.

WASSA

Co?!... Czyja wina?

 

ANNA

Pożar w maszynowni.

 

WASSA

Strzeż się! Ja ci… pokażę!

ANNA

Za co to?

WASSA

A za to, że to, co dla mnie nieprzyjemne… ty z takim smakiem wypowiadasz.

ANNA

………

WASSA

Proś Gurija.

 

Scena 3

WASSA – KROTKICH- ANNA
Cicho. ANNA wychodzi i wraca. Wchodzi spocony Krotkich.

KROTKICH

Wasso Borisowno!

 

WASSA

Siadaj!

 

KROTKICH

...popili się. Kocioł pod pełną parą. Ciśnienie. Wszystko diabli wzięli.

 

WASSA

Siadaj mówię...!

Zatrzymaj wszystkie wypłaty i pogadaj z portem, z cłem, niech obniżą stawki …
i z tragarzami…

 

KROTKICH

Wasso…to niemożliwe ludzie i tak pracują... trzeba mieć sumienie…

WASSA

W interesie dobroć i sumienie to jak piasek w maszynie… Daj im tyle ile są warci i koniec…

Idź już…

 

Dzwoni telefon. WASSA gestem odprawia Krotkicha. Ten pokornie wychodzi.
Zatrzymuje się w progu na dźwięk telefonu.

WASSA

Słucham! Kto... Prochor? Z mężem...! Ile przegrali? Ile?!

KROTKICH
Prochor to prawdziwy wróg nas wszystkich!

WASSA
Co robić? Brat.

KROTKICH

Ciężkie dni na panią przyszły Wasso Borisowno. Żal patrzeć...

WASSA

Bóg zapłać. Lituj się lepiej nad sobą!

Pokazuje ANNIE  aby wprowadziła kolejnego Interesanta.
Przygotowuje po ciemku pieniądze.
Zapala światło na biurku, kiedy ten wchodzi.

 

 

Scena 4

WASSA-MIELNIKOW

Dyskretnie wchodzi MIELNIKOW.

 

WASSA

Proszę usiąść.

MIELNIKOW

Niedobre nowiny. Wstępne śledztwo zakończone, akta przeszły do prokuratury,
i prokurator i sędzia odmawiają współpracy.

WASSA

Prokurator! Dostał trzy tysiące...Daj mu więcej….
Rzuca na biurko dwa duże powiązane pliki pieniędzy

 

MIELNIKOW

Czytałem zeznania. Sprawa jest poważna. Poszkodowane mają 12, 14 lat.

Podaje jej gazetę. WASSA czyta.

 

WASSA

Jak to się u was nazywa?

 

MIELNIKOW

Co ?

 

WASSA

No to...  z dziećmi.

 

MIELNIKOW

Pedofilja.

WASSA

Nawet słowo jakieś... plugawe!

 

MIELNIKOW

Pokazuje zdjęcia. WASSA uważnie ogląda.

 

WASSA

Niech się pan dogada z prokuratorem, żeby nie robili więcej hałasu.
Wyjmuje jeszcze dwa pliki pieniędzy.

MIELNIKOW

... ja...

 

WASSA

Dokładam półtora tysiąca, razem będzie pięć.

 

MIELNIKOW

Wasso! Przy całym moim szacunku dla pani ...

 

WASSA

Niech się pan streszcza! O wdzięczności porozmawiamy później. Jeżeli się uda,
zwracam panu pańskie weksle.

MIELNIKOW

Ale ja nie mam żadnych możliwości... Nie mogę.  – ewent.: Ciężko będzie!

 

WASSA

…… – ewent.: Lekko żyć najłatwiej!

 

MIELNIKOW

……….

Bierze dodatkowe pieniądze i wychodzi

WASSA odwraca się. Wyciera twarz chustką, tak żeby nikt nie widział.  Ogląda zdjęcia raz jeszcze. W samotności. Pali je. Gazetę chowa do kieszeni.

 

 

Scena 5

WASSA-LUBA-NATALIA-PROCHOR

 

LUBA

wchodzi bez uprzedzenia. W koszuli nocnej. Całuje matkę.

Mamo…mamo ... Miałam tej nocy piękny sen!

 

WASSA

Dla ciebie, Luba, i na jawie jest pięknie.

LUBA

Nudzimy się z Natalią. Nikt nas nie odwiedza...

 

WASSA

Idź stąd…idź do ogrodu...

 

LUBA

Chcę pobyć z tobą. Dlaczego mnie ciągle gdzieś posyłasz?

LUBA

Nigdy nie masz dla nas czasu… Będę płakać.

 

WASSA

Teraz ludzie się śmieją z tych, którzy płaczą…Przestań!

Wchodzi NATALIA z papierosem. Po alkoholu.

NATALIA

Piękny dzień! Ojca będą sądzić.

 

WASSA

Skąd wiesz?

 

NATALIA

Wujek Prochor mówił.

 

WASSA

Wrócili?

 

NATALIA

Pijani.

 

WASSA

Wyjmuje jej papierosa z ust. Gasi.

Tyś się ze mną dziś widziała?

 

NATALIA

Nie.

 

WASSA

To dlaczego się nie witasz?

 

Wychodzi.

PROCHOR wślizguje się podpity do gabinetu. Rzuca się na kanapę.

 

WASSA  Wraca do Prochora.

Gdzie Żeleznow?

 

PROCHOR

……..

 

WASSA

Do Luby głaszcząc ją po głowie

Idź do Lizy. Pomóż jej. Napiłabym się herbaty.

 

NATALIA

Niech mama powie od razu ze przeszkadzamy.

LUBA

Mamo wiesz że Liza jest wujkiem w ciąży? Ona ma tyle lat co ja…

 

WASSA

Dość tego. Wynoście się stąd!

 

LUBA

Będę płakać…

 

WASSA

Płacz. Ktoś musi.

 

Scena 6

WASSA-PROCHOR

 

WASSA odnośnie Lizy...

Wciąż się zabawiasz ?

 

PROCHOR

A może to nie zabawa? Daj herbaty, purchawo!

WASSA

Żeleznow bardzo pijany?

 

PROCHOR wyjmuje z kieszeni kłódkę

Patrz. Nikt nie zbiera starych kłódek, a ja zbieram. No i okazuje się, że wśród tysiąca rudych, tylko ja jeden jestem brunet. Kłódka! Wszystko na kłódkę, wszystko pozamykane. Popatrz: za tę kłódkę od spichrza dałem 7 rubelków, a już mi dają za nią 25. Zbiorę tysiąc kłódek i odsprzedam je do muzeum... za dwadzieścia tysiączków.

 

WASSA

Wiem ile przepiliście dziś w nocy.  Błazen.

 

Wchodzi ANNA i LIZA z filiżankami.

Do ANNY:

 

WASSA
Widziałaś mojego męża?

 

ANNA

Jest u siebie.

WASSA

Proś go. Natychmiast.

 

ANNA wychodzi. PROCHOR wymyka się niepostrzeżenie.

LIZA nalewa niezręcznie herbatę. Jakby płakała.

WASSA

Co ci jest Liza? Źle się czujesz?

WASSA pomaga jej. Wyręcza ją.

 

LIZA

Nie mogę ze wszystkim nadążyć. Dałaby mi pani pomoc.  Sama jedna na taki dom... Ciężko.

WASSA

Wybij to sobie z głowy! Nie znoszę, żeby mi się niepotrzebni ludzie kręcili po domu. Staraj się. Nie śpij tyle.

LIZA płacząc wychodzi.

 

WASSA

A czemu ty światła nie gasisz?

Liza wraca gasi światło .

Scena 7

Głosy ANNA - MIELNIKOW

MIELNIKOW

Teraz! Mówię ci! Teraz!

 

ANNA

Nie! Siedzi tam. Po ciemku. Najlepiej jak znowu wyjedzie.

 

MIELNIKOW

Prochor nie może podmienić tych weksli?

 

ANNA

Chce trzysta.

 

MIELNIKOW

Pal go diabli, niech bierze trzysta.

A co będzie z dziećmi, kiedy się to skończy? Pomyślałaś?

 

ANNA
Boże zmiłuj się... Zmiłuj się nad nami!

 

 

 

 

Scena 8

WASSA-ŻELEZNOW

Wchodzi Żeleznow. Zaspany.

 

ŻELEZNOW

Czego?

 

WASSA

Nie krzycz . Nie przestraszysz mnie.

 

ŻELEZNOW

Czego?

 

WASSA

Jak było w klubie?

ŻELEZNOW

……

Boli go wyraźnie głowa.

WASSA podaje mu tabletkę. Podsuwa swoją herbatę. Żeleznow połyka.

Wchodzi LIZA z herbatą. Widzi to. Wassa widzi ją. LIZA wychodzi.

WASSA

W najbliższych dniach wręczą ci akt oskarżenia, a potem wsadzą.

Rzuca przed niego gazetę. Żeleznow bierze i przegląda.

WASSA

Lepiej byś kogoś zabił, niż to!

Rzadko cię o coś prosiłam, Sergiuszu, w tym plugawym z tobą życiu…

Zrób to dla dzieci. Proszę nie dla siebie — proszę dla dzieci.

ŻELEZNOW

Czego chcesz?

WASSA 
Masz wnuka…….

 

ŻELEZNOW

Niedoczekanie twoje! Nie...

WASSA

Chcesz, uklęknę przed tobą!

W więzieniu albo na katordze … i tak się powiesisz.

 

WASSA

Zrób to dobrowolnie.

 

ŻELEZNOW

A jak nie to co? Otrujesz?

 

WASSA

I tak umrzesz. Połknąłeś tabletkę.

Idź teraz napisz list.

ŻELEZNOW

Gwałtownie. Rzuca się do bicia.

To twoja chciwość, chciwość! Za mało dałaś sędziemu!

I Mielnikowowi, za mało. Ile dałaś?

Ciebie trzeba zabić! Zabić, wyrwać serce, rzucić psom!

Bije Wassę sznurem, po czym robi mu się słabo. Bezsilny pada na fotel. Umiera.

Scena 9

LIZA-PROCHOR-WASSA-ANNA

Wchodzi Anna.
Widząc co się stało woła Mielnikowa i usuwają Żeleznowa wraz z fotelem.

Stawiają nowy fotel. Wchodzi Prochor.

 

PROCHOR śpiewa:

„Wieczorną porą w dżdżystą jesień

Przez puste pola dziewczę szło

I tajny płód miłości grzesznej

Tuliło...”

Do Anny:
Przesuń fotel, skóra niszczeje na słońcu, a kosztuje sześćdziesiąt pięć rubli.

 

ANNA

Jakie słońce? Siergiej Piotrowicz Żeleznow nie żyje.

PROCHOR

Zwariowałaś? Nogi się uginają.

Idzie w stronę drzwi po czym wraca. Wbiega LIZA. Oniemiała.

LIZA

Prochorze... Borisowiczu... ? Przecież był całkiem zdrów...Przecież…

WASSA patrzy na Prochora znacząco, po czym wypija karafkę.

PROCHOR

O co się gryźli?

 

LIZA

Nie wiem. Słyszałam tylko, jak go namawiała, żeby wziął proszek.

 

PROCHOR
Jaki proszek?

 

LIZA

Pewno lekarstwo.

 

PROCHOR

Jakie lekarstwo?

 

LIZA

Skąd mam wiedzieć, jakie.

 

PROCHOR

Aleś ty głupia! Na cóż by Sergiuszowi lekarstwo? Zdrów jak koń!

Nic nigdy nie widzisz. Nic nie wiesz. Za co ci daję prezenty?

 

LIZA

Niedługo wszyscy zobaczą ten pański prezent!

 

PROCHOR

do Lizy. Dusi ją….

Jeśli ty, mordo zakazana ... Jeżeli ty, żmijo!

Wynoś się stąd. Zapomnij... Nic nie widziałaś! Nic nie słyszałaś…

Liza wybiega.

 

PROCHOR do Wassy.

Dziwne. Co mu się stało? Był całkiem wesoły… do czwartej nad ranem...

 

WASSA

odrywając się od karafki

...Depresja.

PROCHOR

uśmiecha się niewyraźnie

Depresja! No tak.

 

WASSA

chwyta za telefon, drącym głosem

6-53... Dziękuję. Kto? A…. Proszę przyjść do nas. Nie. Natychmiast, zaraz. Tak – Siergiej Pietrowicz Żeleznow – umarł. Nie wiem….

Pokazuje ANNIE żeby wyszła.

 

LUBA

Mamo, zabiorę stąd drzewko.

 

WASSA

Zabierz. Idź do Naty.

 

LUBA

Natka pijana.

 

PROCHOR obejmuje ją

Wassa…. jak Boga kocham.

 

WASSA nagle poważniejąc

A ty co? Znowu pleciesz? Opamiętaj się, głupcze!

 

...upływa  czas...

Scena 10

NATALIA- LUBA- WASSA- PROCHOR

 

WASSA

Od śmierci ojca nie minęło jeszcze czterdzieści dni, a tu – proszę! W karty  się zachciewa…

 

NATALIA

Trzydzieści dni i czterdzieści minut… Mam gdzieś te trzydzieści dni czterdzieści minut!
Czyje życie? Moje życie! Moje! Zechcę, to przepuszczę i rok nawet całe życie.

 

LUBA

Natalia mówi ze praca to grzech….

WASSA

Co za bzdury…

LUBA

I będzie kara….Mamo….Po nocach coś skrzypi…

WASSA

To szczury i gołębie Prochora.

LUBA

Jakieś cienie…

 

WASSA

A to nie inaczej, tylko Liza chodzi... na pewno…

LUBA

Przecież ona nie żyje!

NATALIA

Mama przecież w to nie wierzy, że samobójcy...

WASSA

A bo ja wiem…? Nie wiem…. Skąd mogę wiedzieć.

PROCHOR

A niech to…! Wasia,  nie wspominaj.

 

Scena 11

ANNA - WASSA . Głosy . Po ciemku.

 

ANNA

Nie rozumiem, dlaczego to zrobiła.

Żyła tu wśród nas od dziecka, wszyscy ją lubili.

 

WASSA przydusza Annę

Co wiesz?

 

ANNA

Że przez Prochora. (Wassa puszcza.)

Żyła z nim?

 

WASSA

Nie udawaj!

 

ANNA

Była z nim w ciąży. Zabiła dziecko.

 

WASSA

Co słyszałaś?

 

ANNA:

Nie słyszałam.

 

WASSA

Dlaczego?

 

ANNA

Zamknęli się…

 

WASSA

A przez szyber w piecu? O szybrze zapomniałaś?

 

ANNA

Bardzo cicho oni…

 

WASSA

Uważaj, ty…

ANNA

Wasso Borisowna! Czy ja…

 

WASSA

Pamiętaj kim jesteś!

 

ANNA

Boję się.

 

WASSA

Bać się nie ma czego…

ANNA

Nieprzyjemnie mi …

 

WASSA

Niepotrzebnie. Ja tylko wtedy jestem spokojna, kiedy z tobą rozmawiam…

 

ANNA

Dlaczego?

WASSA

Tylko do ciebie mam zaufanie. Nie wiem.

 

 

 

 

...upływa  czas...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Scena 12

WASSA-KOLA-ANNA-MIELNIKOW

Właśnie zakończył się bankiet świętujący wodowanie nowego statku – „Nikołaj Żeleznow”.
Wchodzi WASSA z wnukiem na ręku, MIELNIKOW i ANNA. Wassa stawia wnuka przed sobą.  

WASSA

Kola, czyje statki pływają po Wołdze?

 

KOLA

Nasze.

 

WASSA

Źle. Oducz się mówić nasze.

 

KOLA

Jak mam mówić Wasia?

 

WASSA

Moje. Trzeba odpowiadać- moje -  Nikołaj.

KOLA

M-o-j-e .

WASSA

Całuje dziecko.

A jak będziesz budował statki, buduj tak, żeby dobrze służyły, długo...
Dla kilku pokoleń.

 

Mielnikow na polecenie Wassy zabiera Kolę.

 

ANNA

Tyle jedzenia, tyle pieniędzy...

 

WASSA

Nieczęsto się dzisiaj statki woduje. Szkoda tylko, że wszyscy się tak szybko rozeszli.

Mało zjedli... Dziwne.

 

ANNA

Po śmierci Siergieja Pietrowicza...

 

WASSA

Wciąż plotkują?

ANNA

Tak.

 

WASSA

A ty wierzysz w te plotki?

 

ANNA

Nie.

WASSA

A samobójstwo Lizy?

Ludzie nie wierzą, że się sama powiesiła?

 

ANNA

Niektórzy wierzą...

WASSA

Wynoś się i ty.

Nowa służąca wnosi herbatę.

WASSA

Eej, garkotłuku, nie chlap na podłogę!

DUNIA          

Pani da klucze od spiżarni.

Wassa się śmieje. Daje. Ta wychodzi.

 

WASSA

Dobra dziewucha… Zdrowa, zręczna…. Dobra.

Wassa zostaje sama.

Scena 13

Głosy ANNY i DUNI.

 

ANNA

Wynoś się.

 

DUNIA

Dlaczego? Co ja pani..

ANNA

Wynoś się.

Scena 14

Po chwili wraca ANNA.

WASSA

Co się stało? O co chodzi? Mów.

ANNA cicho do ucha…

….

 

WASSA

Co? O tej porze?

ANNA do ucha…

…...

WASSA

Nie mów nic dziewczętom.

Proś i nie wpuszczaj tutaj nikogo.

Scena 15

RACHELA-WASSA

Wchodzi RACHELA. Rozgląda się po pokoju.

 

WASSA

Widział cię ktoś?

RACHELA

Jakiś chłopiec otworzył mi drzwi i uciekł... Nawet nie zapytał, kim jestem.

WASSA

Mitka z kantoru… Bałwan!

WASSA

Siadaj. Opowiedz jak się tu znalazłaś. Skąd?

 

RACHELA

Z zagranicy.

WASSA

Wpuścili cię?

 

RACHELA

Nie, jestem nielegalnie.

 

WASSA

Nielegalnie. Jaka odważna!  Zuch kobieta!

Jak Fiodor? Mów prawdę.

RACHELA

Fiedia jest bez szans.

Lekarze dają mu nie więcej jak dwa, trzy miesiące życia.

 

WASSA

To czemu go zostawiłaś? Po coś się tu wlokła?

 

RACHELA

Nalegał. Chce zobaczyć dziecko.

 

WASSA

Mogłaś go nie posłuchać! Jesteś przecież żoną!

 

RACHELA
Wie pani, jaki on jest.

 

WASSA

Wiem… /...wypalił się Fiodor Żeleznow.../ syn kapitana Żeleznowa. Jest z tobą szczęśliwy?
Kocha cię.  Wzięłaś pieniądze? Musisz z nim być. Do końca.

 

RACHEL

Wychudł. Blady jak papier. Wie, że to już koniec,

Ale ciągle pije...  jak zawsze...

 

WASSA

Zapłaciłam ci.

Wie że ojciec nie żyje?

 

RACHEL

Nie.

 

WASSA

To mu i nie mów przed śmiercią.

Pauza.

 

RACHEL

Kola? Śpi?

 

WASSA

Co?

 

RACHEL

Czy Kola? Śpi?

WASSA

Śpi.

 

RACHEL

Można go zobaczyć?

 

WASSA

Nie można.

RACHEL

Nie żyje?

WASSA

Nie ma go tu.

 

RACHEL

A gdzie jest?

 

WASSA

Mieszka na wsi. Miasto mu szkodzi. Jest wiecznie chory ...

Rodzice obdarowali go słabym zdrowiem.

 

RACHEL

To daleko stąd?

WASSA

Daleko...

RACHEL

Jak bym się mogła tam dostać?

WASSA

Nie chcę żebyś tam jechała.

RACHEL


Nie rozumiem!...

 

WASSA

Uspokój się.

Jest zdrowy, dobry, mądry, zdolny.

Po co ci on ? Fiodor zaraz umrze…

 

RACHEL

….

 

WASSA

Macie  długi. Za co go utrzymasz, wychowasz?

 

RACHEL

….

 

WASSA

Nie dam ci Koli.

Pauza.

RACHEL

Wasso Borisowno jestem jego matką!

WASSA

A ja babką! Ze mnie żyjecie. Wszystkich utrzymuję! /...dzieci to moje ręcę, a wnuki – palce.../

Całe życie harowałam dla dzieci. Ale dzieci marne. Tylko on został.  On będzie spadkobiercą firmy „Chrapow i Żeleznow". Jedynym spadkobiercą. Postanowiłam.

Jak chcesz zapłacę. Rozumiesz?

Starczy. Nie dostaniesz dziecka.

 

RACHEL

To niemożliwe!

WASSA

Milcz i słuchaj. Nie dam ci syna.

Nie dostaniesz go!

 

RACHEL

Zobaczymy..

 

WASSA

Co mi możesz zrobić?

W tym kraju nie istniejesz. Uciekłaś za granicę, bez paszportu. Wsadzą cię do więzienia.

RACHEL

Pani tego nie zrobi.

 

WASSA

Zrobię.

RACHEL

Niech pani go odda!

 

WASSA

Nie oddam. I nie podnoś głosu.

RACHEL

 

Pani jest jak zwierzę.

 

WASSA

Ja jak zwierzę?! Ty ścierwo! Ty suko! Ja jak zwierzę?!

Dziewięcioro dzieci urodziłam, zostało troje!

Umierały, bo rodziły się słabe, a rodziły się słabe i niedorozwinięte, dlatego,

że ich ojciec dużo pił i bił mnie kiedy popadło.  Częściej i mocnej, kiedy byłam w ciąży. To było zwierzę.

Pokochałam go, gdy nie miałam jeszcze piętnastu lat!
Wyszłam za niego jak miałam szesnaście...

W siedemnastym roku życia byłam w ciąży z Fiodorem. Od kopnięcia mnie w brzuch urodził się ułomny. Przestraszył Lubę — od tego czasu jest niedoroz­winięta, niezdolna do nauki, do niczego.

Kiedy w święta oblałam buty mężowi śmietanką, zmusił mnie, żebym ją zlizałała, przy obcych ludziach.

To dopiero było zwierzę! Ludzie potrafią być gorsi od zwierząt. Wiem o tym lepiej od ciebie!

Piętnaście lat ciągnę ten wóz, całe to przedsiębiorstwo. Nienawidzę tego.

Robię to tylko dla moich dzieci. Zaharowuję się na śmierć! A dzieci mam marne. 
Jedyna moja nadzieja i jedyne usprawiedliwienie, to Kola.

 

RACHEL

Ma pani papierosy?

 

WASSA

Nie palę. I tobie też nie radzę. Ja cię znam. Jesteś uparta.

RACHEL

Tak, pani rzeczywiście może to zrobić. Wydać mnie policji.

 

WASSA

Mogę! Wszystko mogę! Dla Koli!

 

RACHEL

Niech cię diabli!

WASSA

Wiesz, że nieraz żałowałam, że nie jesteś moją córką?

 

RACHEL

Wiem. Przenocuje mnie pani?

 

WASSA

Pewnie! Nocuj! Policji nie wezwę - nie martw się.
Dziewczęta się ucieszą, bardzo się ucieszą.

One cię lubią. Ale dziecka ci nie oddam.

RACHEL

Jeszcze zobaczymy. / - ewent.: Dla dzieci niczego nie wstyd. I grzechu w tym żadnego nie ma – nie ma grzechu! Matka jest niezwykła.

 

WASSA

/ - ewent.: Każda matka jest niezwykła. Dosyć. Napijemy się herbaty.

Tylko przy dziewczętach zachowuj się spokojnie…

Wassa otwiera drzwi.

WASSA

Luba! Natalia!

Odwraca się do Racheli.

No i co jednak spotkałyśmy się. A tak się zarzekałaś…

 

 

 

RACHEL

Nieprzyjemne spotkanie.

 

WASSA

Co robić. Przyjemnie żyją tylko dzieci, a i one niedługo.

Scena 16

WASSA-RACHELA-LUBA-NATALIA

Wbiega LUBA.  Za nią wchodzi NATALIA.

 

RACHEL

Niewiarygodna z pani kobieta, Wasso Borisowna...

jak z Dostojewskiego.

 

WASSA

Idiotka…

NATALIA

Mama nie czytała Dostojewskiego, mama w ogóle nie czytuje książek.

 

LUBA

Rachela, Rachela! Jak się cieszę!

 

RACHEL

Jakaś ty…

 

LUBA
Zupełnie jakby słońce wyjrzało.

 

NATALIA

Nie depeszowałaś, dlaczego?

 

WASSA

Natka lubi zadawać pytania. Powiedz jej „dzień dobry”, a ona zapyta „dlaczego”...

 

RACHEL

Ty, Luba, zupełnie się nie zmieniłaś, jesteś taka sama.

Miła jak dawniej, jakbyś nawet nie urosła przez te dwa lata...

 

 

WASSA

Zamilcz…

 

LUBA

Ja nie, ale Nata!

 

NATALIA

Ja zestarzałam się. W samotności. A mama też się nie zmieniła. Coraz gorsza.

LUBA

A jak Fiodor? Lepiej?

 

RACHEL

Nie. Z Fiodorem jest źle.

NATALIA

To czemu go zostawiłaś?

RACHEL

Przyjechałam po Kolę.

NATALIA
Po Kolę…On tu dzisiaj był. Chrzciliśmy nowy statek. – „Kola Żeleznow”

 

RACHEL

Kola? Był tutaj? A gdzie jest teraz?

LUBA

W Chomutowie. Tam jest taki sosnowy bór, piasek, słońce…pięknie...

NATALIA

A nie w Bogoduchowie?

 

LUBA

A może w Bogoduchowie... Tam też gaj, pasieki, słoneczko, piaseczek…

 

RACHEL

Nawet nie wiecie, gdzie on jest...

 

WASSA

To nie pytaj.

 

 

NATALIA

Ukrywasz coś.

 

RACHEL

Powiedzcie jak się wam żyje.

 

LUBA
Nie poznałabyś ogrodu! Rozrósł, wypiękniał! Zeszłej wiosny z samych tylko nasion kwiatków kupiliśmy za przeszło sto rubli! Mama kupiła książkę o ogrodnictwie . Ten nasz ogród! Kiedy wejdziesz tam rano, to jakbyś weszła do kościoła! W głowie się kręci, serce zamiera– jest tak jakbyś się upiła.

 

RACHEL

Jesteś szczęśliwa Luba?

 

LUBA

Strasznie. Strrrrasznie. Tak bardzo….Aż się sama dziwię...

 

RACHEL

A ty? Do Natalii

 

NATALIA

Ja się tylko dziwię...

Wchodzi PROCHOR. Podchmielony.

 

Scena 17

WASSA-RACHELA-LUBA-NATALIA-PROCHOR- ANNA

 

PROCHOR

B-ba-ba-ba-ba! Aniuta! Baniuta! Bania!

„A skąd przybywa to śliczne dziewczę, tra la la...”

LUBA

Wszystkie piosenki śpiewasz na jedną nutę.

PROCHOR

Ale, ale,  wypiękniałaś... Grandama! Zaraz cię zacałuję! Co tam? Mąż nareszcie  umarł?

PROCHOR całuje Rachelę zbyt mocno.

RACHEL

Pan... wciąż taki sam!

 

PROCHOR

Ani lepszy, ani gorszy. Charakteru nie zmieniam!

 

WASSA

Świetnie się bawi... jak zwykle.

 

PROCHOR

Naturalnie! To mój zawód.

Główną moją cechą jest prostoduszna wesołość charakteru...

Kapitanowi Żeleznowowi się zmarło, a ja, i za siebie i za niego. Żeby podtrzymać chwałę rodu i firmy, hulam za dwóch!

RACHEL

Dawno chorował?

 

NATALIA się śmieje.

RACHEL

Źle powiedziałam... Chciałam zapytać, czy kapitan Żeleznow długo chorował...

 

PROCHOR

Wcale nie chorował. Jedna chwila – i fiut!

I „wieczne odpoczywanie racz mu dać, Panie”! (śpiewa)

LUBA

Wujku. Bo będę płakać!

 

PROCHOR

Płacz , płacz ty głupia. A mnie nie pouczaj …

Skąd przybywasz? Fiodor żyje?

RACHEL

Żyje.

 

PROCHOR

Źle z nim?

 

RACHEL

Źle.

 

PROCHOR

No i słusznie. Potomstwo Żeleznowa nie jest wytrzymałe, dzieci słabe, głupie, umierają albo rodzą się martwe – my Chrapowowie,

Mamy więcej krzepy. Ho ho!

Nagle się orientuje:

Ale... Przecież mamy gościa!
Muszę ugościć winem! Mam takiego portwejna, jakiego Portugalczycy nawet nie wąchali!

 

Wybiega.

LUBA

Jaki on śmieszny, prawda? Dostałam w prezencie syberyjskiego kota, to go otruł.
Coraz więcej pije i uczy pić Nataszę.

 

NATALIA

Już nauczył.

 

RACHEL

Nata?

NATALIA

Tak. Bardzo lubię pić.

WASSA

Dodaj jeszcze: a nie ma mnie, kto bić.

NATALIA

A nie ma mnie kto bić. Albo nie mam kogo bić!

WASSA

Nie pyskuj!

 

NATALIA

Kazałaś Wasso Borisowna dodać, więc dodałam.

 

WASSA

Twoje szczęście, że nie mam czasu, żeby z ciebie diabła wypędzić.

 

LUBA

Natasza jest bardzo bezczelna, prawda Rachel?

 

WASSA

Pozujesz na kogoś cynicznego, mądrzejszego. A w gruncie rzeczy jesteś zwykła świnia.

 

NATALIA

Rasowe świnie są w dobrej cenie.

NATALIA

do Anny

Widzisz jak my tu żyjemy…. Straszne życie. I bardzo głupie.

WASSA

Siedź cicho. Milcz! .

Wchodzi ANNA. Szepcze Wassie do ucha.

 

WASSA

Kto ładował?

 

ANNA

Terentiew.

 

Zmierza w stronę wyjścia. Wbiega Krotkich. Długo coś mówi szeptem do ucha Wassie. Wychodzi Krotkich. Wassa bierze klucz od kasy. Otwiera. Wyjmuje pieniądze. Wszyscy to obserwują.

LUBA

Mamo dokąd!

 

WASSA

Na cło. Zatrzymali barkę. Nasz pracownik, idiota, ładował skórę bez komisji sanitarnej, bez pieczęci. Na barce są jeszcze kożuchy... i skóry…

Kończy pąkować pieniądze…

 

Niech tu będzie spokój beze mnie!

Wraca. Przypomniała sobie o kluczu.

LUBA

Szybko wrócisz?

 

WASSA

Szybko.

LUBA

Tu wszyscy są nieszczęśliwi, nieszczęśliwi, bo niczego nie mogą pokochać…

Podchodzi do WASSY NATALIA

WASSA
Won!

Wychodzi.

 

Scena 18

 

Głosy

WASSA do ANNY
I Luby pilnuj. Ona jest jak dziecko.

 

ANNA

……………….

Scena 19

PROCHOR-RACHELA-LUBA-NATALIA-ANNA

Śpiewają…. ANNA podsłuchuje rozmowę.

 

>………Śpiewają Co?

NATALIA

Jestem jak niewolnik. To nie jest życie.

PROCHOR

Pojechała dać łapówkę komisji rzecznej. U nas policja to same psy…

A niech to! Do diabła z tym wszystkim...

Natka… to wino lepsze od twego ulubionego!

„Nalewajże, nalewaj

I aż do dna, bracie, pij!”

Luba też che się napić…

RACHEL

Luba, Luba...

 

PROCHOR do Racheli

Tak sobie żyjemy, , jak widzisz, niespokojnie.

Policja nas krzywdzi. Śmieje się.

NATALIA

Jak zwierzęta.

PROCHOR

o Natalii

Młoda jeszcze, a już taka jędza. Bardzo podobna do maman – tak!

I obie trafiają! W samo sedno! O tu!( pokazuje na serce)   Aż boli!  Aż strach…

Jestem człowiek przezorny. Po śmierci kapitana...

NATALIA

Mówią...  że myśmy go….zabiły…

Żeby się nie kompromitować w sądzie!

 

LUDA

Będę płakać….

 

PROCHOR niespokojnie

Prokurator sam umorzył sprawę.

NATALIA

Z braku dowodów...

 

PROCHOR

Dosyć Natka!

 

NATALIA

A to, że nie dowiedziono winy, to przecież nie znaczy…

 

LUBA płacze..

Czy trzeba się tak kłócić …. Czy nie można żyć…

 

NATALIA

...głupio jak Luba Żeleznow.

LUBA

Proszę. Opluwaj mnie. Pluj na mnie. Nie będę się gniewać.

 

PROCHOR przerywając

„Nie gniewam się, choć pierś mą nęka ból...”

Butelka – finita! Ale mam tu następną! Rzućmy to do wszystkich diabłów, całą przeszłość, przyszłość i w ogóle wszystko.

 

Otwiera butelkę . NATALIA pije szybko.

RACHEL

Czy Kola mieszka daleko?

 

PROCHOR

Dwadzieścia wiorst – najwyżej dwadzieścia pięć.

Zuch chłopak, tylko zdrówko ma słabe, ale – zuch!

 

RACHEL

Wassa nie chce mi go oddać.

 

PROCHOR

I dobrze robi. Tak nagle? Chcecie go zabrać? Sami wybraliście takie życie...

RACHEL

A ty, co o tym myślisz Natalio?

NATALIA

Wolałabym zabić syna niż go tu zostawić.

Wykradnij go!

PROCHOR

Ocho!

 

NATALIA

Tak! Wykradnij, wywieź, ukryj!

 

RACHEL

Nie mogę go wywieźć za granicę bez pomocy Wassy.

NATALIA

Wujek to urządzi. On tylko szuka okazji, żeby dołożyć mamie.

Wykradnie  Kolę – a my go ukryjemy. Potem wyprawimy do ciebie.

 

PROCHOR

Ja i Natka pomożemy ci, słowo honoru. Przekupię Mielnikowa, on wszystko potrafi!

On potrafi archijereja wykraść, a co dopiero dziecko!

 

LUBA

A chodźcie go zawołamy. On tak pięknie tańczy!

PROCHOR

O! To jest myśl! Leć po niego!

Ludmiła biegnie.

 

NATALIA

Podsłuchuje!

Rzuca się i szarpią się z ANNĄ.

Matka ją tak wyszkoliła.

ANNA ucieka. W międzyczasie pijany PROCHOR zwala się na Annę. Próbuje ją całować…

 

RACHEL

Prochorze Borisowiczu... pan jest ….!

 

PROCHOR pijany w sztok

Pod względem wypitki jestem  bezkonkurencyjny – za to pod względem śpiewu …Dusza jedwabista, ale gardło, gdy suche, psiakrew, chrypi! Chodź do mnie, Rachela, pokażę ci moją kolekcję kłódek!

RACHEL  bije go

... Nigdzie nie pójdę!

 

PROCHOR napastuje coraz ostrzej, zdzierając z niej część ubrania. Sprawa zaczyna wyglądać groźnie…Natalia rzuca się, aby przytrzymać dla Prochora Rachelę. Ten przerzuca się na Natalię. Całują się . Rachela rzuca się z kolei na nich…

 

RACHEL

Uspokój się! Zostaw ją, powiedziałam!

PROCHOR

Nie znasz się na życiu….na…na….sztuce!

Scena 20

Głosy….LUBA i NATALIA…któraś płacze…coś szepczą…

LUBA

Nie wszystko rozumiem.

 

NATALIA

No, wszystkiego to chyba nikt nie rozumie. W mojej głowie różne myśli się rodzą…Nie ma od nich wyzwolenia.

/pauza/

Myślałaś kiedyś o tym, dlaczego te wszystkie chłopy są takie, jak by to nie matki ich rodziły, jak gdyby tylko z samych ojców na świat przyszli.

Scena 21

WASSA – LUDMIŁA – NATALIA

 

WASSA włącza prąd. Widzi bałagan w pokoju. Dym papierosowy.

Butelka na podłodze. Dziewczyny w rozchełstanych ubraniach zostają przyłapane
w dwuznacznej sytuacji. Całują się głaskają. NATALIA pijana. Ludmiła oszołomiona.

WASSA

Co tu się dzieje?

 

LUBA

Nic.

Czasem boję się o mamę.

 

WASSA

Nie bój się.

LUBA

Nie wszystko rozumiem.

 

WASSA          /zdziwiona/

Co za durna …!

 

NATALIA

Śmieje się . Wydaje się pólprzytomna.

 

WASSA

Natalia, zdaje się, wypiła  za dużo.

 

NATALIA

Nie twoja sprawa Wasiu….

 

WASSA pada zmęczona na fotel

Siedemset rubli jak do pieca wrzucił...Wszędzie łapówkarze.

LUBA

Mamo... Wujek namawiał Rachelę, żeby wykradła Kolę.

 

WASSA

….. A co ona na to?

 

LUBA

Mówi, że nie może go wywieźć bez twojej pomocy.

WASSA

Idź do siebie LUBA. Idź spać. Powiedz, żeby zagrzali wodę na herbatę.

 

LUBA wychodzi.

WASSA

Nata, chodź tutaj...

 

NATALIA

Czego chcesz?

WASSA

Jak ty się do mnie odzywasz?

Dostaje w twarz.

NATALIA

Czego chcesz?

 

WASSA

Wyjedziesz za granicę.

 

NATALIA

Naprawdę?

 

WASSA

Weźmiesz ze sobą Annę.

 

NATALIA

Z nią nie pojadę.

 

WASSA

Dlaczego?

 

NATALIA

Suka. Podsłuchuje i donosi.

 

WASSA

Pojedziesz  z nią. Zobaczysz się z Fiodorem. Zaopiekujecie się nim...

NATALIA

Co mnie obchodzi Fiodor?

 

Dostaje w twarz.

WASSA

Milcz!

 

Wchodzi ANNA.

Scena 12

WASSA – ANNA – NATALIA

ANNA

Co się stało?

 

WASSA

Nic. Siedemset rubli. Łapówkarze... aż mnie w sercu kłuje.

Słyszałam, że Prochor proponował wykraść Kolę?

ANNA

Po pijanemu!

 

WASSA

On i na trzeźwo potrafi. Późno już. Nie jadłam kolacji. Pić mi się chce.

Do Anny - Każ nakryć do stołu.

ANNA wychodzi.

WASSA
Zmęczyłam się.
Mam jeszcze coś do zrobienia...

 

NATALIA

Źli ludzie nigdy się nie nudzą.

NATALIA wychodzi.

WASSA

Źli ludzie! Pięknie.

SCENA

WASSA-ANNA

Wchodzi ANNA.

ANNA

…..

 

WASSA

Co tu się działo podczas mojej nieobecności?

 

ANNA

Prochor Borysowicz proponował, żeby wykraść Kolę.

 

WASSA

Sam proponował?

ANNA

Tak.

 

WASSA

A Natalia?

 

ANNA

To ona pierwsza zaproponowała, żeby wykraść...

 

WASSA

Kłamiesz!

 

ANNA wyjmuje notesik

Nie kłamię.  Kiedy Rachela powiedziała, że pani nie chce oddać Koli, Prochor powiedział „No i dobrze”, ale kiedy Natasza zaproponowała, żeby go wykraść, to i on również...

WASSA

Natka, moja krew. Braciszek... fałszywy pies.

ANNA

Źle się pani czuje?

 

WASSA

Bo co?

 

ANNA

Twarz jakoś...

 

WASSA

Pojechałabyś za granicę? Z Natalią. A może nawet sama?

 

ANNA
Własną skórę bym z siebie zdarła, żeby tylko się stąd wyrwać, żeby uciec!

WASSA

Co?

ANNA rzuca się do całowania w ręce..

 

WASSA

Otrząsa się jakby z niej) Nie trzeba. Zawieziesz list do Fiodora. Wypytasz lekarzy. Jeżeli z Fiodorem jest naprawdę źle, zostaniesz z nim do końca. Zresztą później o tym pomówimy, a teraz słuchaj: ubierz się i pójdziesz na policję, zapytasz o pułkownika Popowa. Koniecznie go odszukaj! Niech go wywołają... Powiesz, że to pilna i ważna sprawa.

 

ANNA

I co mam…

 

WASSA

Słuchaj mnie! Powiedz mu, że przyjechała do mnie z zagranicy Rachela Moisiejewna . On wie, kto to taki. Raz już próbował ją aresztować. Tylko niech ją weźmie z ulicy, do domu żeby nie wchodził. Zrozumiałaś?

ANNA

Tak, tylko...

 

WASSA

Dziewczynki dosyć się już naoglądały tragedii. Poza tym znowu miasto będzie o nas mówić... Zrozumiałaś?

 

ANNA

Nie mogę.

 

WASSA

Nie możesz? Dlaczego? Racheli ci żal? Ją i tak zaaresztują - nie dziś, to jutro.

A Kola i tak będzie bezpieczny! Co ty tam bełkoczesz, nie rozumiem?

 

ANNA

Wielki Boże! Za panią gotowa jestem życie oddać. A za co mam się litować nad tą Żydówką? Pani wie, jak ona mną pogardzała. Ale boję się po nocy chodzić do nich, na policję...

WASSA

Głupota jakaś... Przecież cię nie zjedzą... Patrzy na zegarek

Zresztą, może masz rację, już późno. Popow na pewno jest gdzieś na kartach. Niech tam! Zrobisz to jutro z rana.
Jak najwcześniej – koło siódmej. Każesz go obudzić.

ANNA

Dziękuję pani.

ANNA chwyta Wassę za rękę. Całuje.

WASSA

Co ty? Spociłaś się? Z twarzy ci kapie, czy co?

 

ANNA

Wasso Borisowno! A Mielnikow? Czy może z nami jechać?

WASSA

Żartujesz! Chcecie zostawić mnie tu samą? Ktoś przecież musi Koli pilnować!

Pauza

Dziwnie mamrocze…

Prześladuje mnie ta Rachel... Nienawidzi mnie. Zabrała mi syna, zakochał się głupiec, ona go nie chciała, że kaleka….. Zapłaciłam suce, kupiłam swołocz….do śmierci go doprowadziła, chorego… Ale wnuka nie dostanie.

Źle się czuję.

Siedemset rubli.

Zmęczyłam się. I po co to wszystko? Dla kogo?

Zaparz mi malin.

Wchodzi LUBA.

Scena 22

WASSA – LUDMIŁA – MIELNIKOW- ANNA

LUBA

w koszuli nocnej

Wasiu! Mamo! kolacja!

 

WASSA

Nie chcę, jakoś źle się czuję. Napiję się malin i pójdę spać.

 

LUBA

Co ci jest?

WASSA

Wiesz? Zdecydowałam. Odkupię od starej Kunguszowej dom, tam najładniejszy ogród w mieście… A to się twój ogródek rozrośnie, co? Jutro wpłacę zaliczkę... Jesteś szczęśliwa?

 

LUBA

Bardzo. Szkoda, że wszyscy nie mają takiego ogrodu. Byliby szczęśliwi!

 

WASSA

Nieprawda. Niestety nieprawda. Zostaw mnie Luba. Muszę się położyć...

LUBA

Nasadzę tyle kwiatów !

 

WASSA

Idź Lubow, idź już, idź!... Serce mi się zapaliło…

Kochajcie mnie, chociaż trochę…

Krzyczysz? Dlaczego krzyczysz?

LUBA

Ależ nie, co mama?... Jest zupełnie cicho…

Luba przestraszona wychodzi…nic nie rozumiejąc…

 

WASSA          /bardzo zmęczona/

Zostaje sama, porusza się ostrożnie, jakby szła po lodzie, opierając się o poręcze krzeseł, chce usiąść Wchodzi Mielnikow, podchmielony, rozczochrany. Nie zauważa jej. Wygląda diabelsko. Bierze gitarę, potrąca strunę basową.

WASSA

Co to? Kto? Czego tu?

 

MIELNIKOW

Czort by..

 

WASSA

Gdzie Kola?

 

MIELNIKOW

U siebie. Odwiozłem. Już dawno...

 

WASSA

Rzuca się na niego z nożem jakby resztką sił…

Kłamiesz? Kłamiecie! Wszyscy kłamiecie...

 

Upada na fotel, przechylona. Mielnikow przerażony wychodzi. Kilka sekund ciszy.

 

Scena 5

ANNA + WSZYSCY

 

Wchodzi ANNA z MIELNIKOWEM

 

ANNA

Zanieść herbatę do sypialni?

 

Taca drży w ręku. Filiżanka brzęczy. Stawia tacę na stole. Zagląda w twarz Wassy.
Prostuje się. Szepcze.

 

ANNA

Co pani?

Boże, Boże... Wassa Borisowna...

 

ANNA nasłuchuje. Podbiega do biurka, otwiera szufladę. Grzebie. Znajduje pieniądze. Chowa. Pomaga jej MIELNIKOW.

Wybiegają.

Cisza.

Wchodzi PROCHOR, za nim, w drzwiach NATALIA  i ANNA . MIELNIKOW dochodzi. Luba zatrzymała się w progu.

 

PROCHOR zaspany, podchmielony

LUBA mnie rozbudziła, co jest...?

LUBA

Nie trzeba głośno mówić. Umarła.

 

NATALIA

Dotyka twarzy matki, mówi  nienaturalnie głośno

Nie żyje.

 

PROCHOR

Tfu... do diabła...

 

NATALIA

…..

 

PROCHOR

Nata, trzeba mieć oko na Annę. Gdzie są klucze? Klucz od kasy? Ona wszystko wie, ta Anna. Sprawdź, czy w kie­szeni nie ma klucza...

ANNA

we łzach

Natalio Siergiejewno, Lubeczka zemdlała...

 

NATALIA

Zadzwoń po doktora...

 

 

PROCHOR do ANNY

Gdzie są klucze? Klucz od kasy?

 

NATALIA

Powiedziałaś Rachel?

 

ANNA
A czy to trzeba jej powiedzieć, Natalio Sergiejewno?

 

NATALIA

Ty... kanalio!

 

PROCHOR nie znajduje klucza w tej kieszeni.

Gdzie klucze? Klucz od kasy? Kanalia! Uderza ją…

 

ANNA

Za co?

 

PROCHOR

Klucz od kasy!? Gdzie jest!?

 

ANNA

Ja trzynaście lat wiernie, z oddaniem...

 

PROCHOR przeszukuje Annę

 

PROCHOR

Dosyć się już nakradłaś!

Teraz odbywa się już wszystko bez słów. Przeszukują kieszenie . Znajdują klucz nie w biurku tylko przy Wassie. Otwierają kasę pancerna. Tan znajdują pieniądze. Kiedy Prochor je pakuje . Mielnikow z Anną rzucają się niego. Mielnikow go dusi, Anna pakuje pieniądze. Natalia patrzy na to niemo. Mielnikow trzyma Prochora dopóki Anna nie zapakuje wszystkich pieniędzy. Luba zemdlała.

 

Ciemność

GŁOS  Racheli w ciemności….NATALIA, jedziemy... Natasza... Natasza! Trzeba jechać po Kolę! Natasza! Jedziemy! NATALIA, ocknij się! Natasza...

KONIEC