BEZ TAJEMNIC

24 listopada 2010

Janda i Radziwiłowicz w polskiej wersji "In Treatment"
29 listopada 2010

Czy seriale telewizji HBO Polska dorównają "Aniołom w Ameryce" i "Rodzinie Soprano" ? Na początek powstanie "Bez tajemnic" z Jerzym Radziwiłowiczem i Krystyną Jandą - o psychoterapeucie, który sam potrzebuje pomocy - informuje "Gazeta Wyborcza".

Szefowa HBO Polska w rozmowie z dziennikiem mówi m.in.: HBO potrafi łączyć sztukę z podejściem komercyjnym, ikony światowego kina mogą tu realizować swoje najbardziej odważne i ambitne pomysły. Podobne warunki chcemy dać twórcom w Polsce.

Na początek HBO Polska wybrała amerykański format "In Treatment". O powodach takiej decyzji dyrektor HBO Polska mówi: - Spełnia nasze założenia - jest inteligentny, odważny obyczajowo i działa
na emocje. Tak naprawdę to adaptacja izraelskiego formatu, który z powodzeniem zrealizowało potem amerykańskie HBO jako "In Treatment". W Polsce będzie nosił tytuł "Bez tajemnic". To serial o problemach współczesnych ludzi z perspektywy psychoterapeuty i jego pacjentów. A psychoterapeuta sam ma kłopoty, które wpływają na jego pracę.

W amerykańskiej wersji główną rolę gra Gabriel Byrne , jego terapeutkę - Dianne Wiest , do polskiej wersji zaangażowano Jerzego Radziwiłowicza i Krystynę Jandę. - Zależało nam, by to byli aktorzy, których charyzma byłaby inspiracją dla całej ekipy. Poza tym w serialu występują Marcin Dorociński , Łukasz Simlat , Małgorzata Bela , Anna Radwan i Ilona Ostrowska .

Powstanie 45 odcinków, co jest sporym wyróżnikiem dla tego typu produkcji w naszym kraju. Wśród reżyserów znajdą się Jacek Borcuch i Anna Kazejak . Każde z nich swoje odcinki. Oboje doskonale rozumieją, czym jest HBO, poza tym Ania właśnie zadebiutowała w długometrażowej fabule, a Jacek jest tegorocznym polskim kandydatem do Oscara. Premiera przewidziana jest na 15-lecie obecności HBO w Polsce, jesienią 2011.

To nie koniec serialowych planów HBO Polska. Dwie kolejne produkcje są w fazie developmentu. Jeden z nich będzie adaptacją książki.

[Stopklatka / Gazeta Wyborcza]

 

Szeptem do mnie krzycz
Jolanta Gajda-Zadworna 01-03-2011

Po 94 dniach w wytwórni przy ulicy Chełmskiej zakończyły się zdjęcia do serialu „Bez tajemnic”. Krystynę Jandę i Jerzego Radziwiłowicza jako psychoterapeutów będziemy oglądać w HBO od jesieni codziennie.


Psychoterapeuta Andrzej Wolski (Jerzy Radziwiłowicz) na sesji u koleżanki po fachu (Krystyna Janda)
źródło: HBO

Niektórym się może zdaje, że od czasu filmów Andrzeja Wajdy nie widzieliśmy się z Krysią na oczy. Otóż często się spotykamy, przyjaźnimy się. To, że znów gramy razem, nie jest dla nas tak strasznym wydarzeniem, jak się to próbuje przedstawiać – komentuje aktor.

Zdaniem Radziwiłowicza, „Człowiek z żelaza” i „Człowiek z marmuru” pokazywały zupełnie inne problemy niż „Bez tajemnic” – pierwszy serial realizowany w Polsce przez HBO.

Człowiek od problemów

Przedstawiciele stacji zapewniają, że do serialu o znanym psychoterapeucie i jego pacjentach duetu Janda – Radziwiłowicz nie dobierali według klucza ich poprzednich wspólnych filmów. To po prostu znakomici aktorzy. Pasują do tych ról.

– Moja postać – Andrzej Wolski – i również psychoterapeutka Barbara znają się od bardzo dawna, zawodowo i prywatnie – opowiada Radziwiłowicz. – Mają za sobą burzliwe doświadczenia.

W przeszłości między bohaterami dochodziło do nieporozumień. Kiedy spotykają się, by zgodnie z procedurami omówić problemy Andrzeja, jako zawodowcy szybko się dogadują, ale też potrafią wykorzystać przeciwko sobie wiedzę na swój temat.

– Spotkania między nimi nie są słodkie i przyjacielskie. Szczególnie z jego strony pojawiają się próby dotknięcia jej, zranienia – mówi aktor.

Wydaje się, że w tej produkcji to on jest postacią bardziej ekspresyjną, agresywną w działaniu.

– Ja zaś nigdy nie miałam takiej roli: spokojnej, bez emocji – ocenia aktorka.

Barbara pojawia się w piątkowych odcinkach serialu. Spotyka się z Andrzejem, któremu czasem towarzyszy żona (Anna Radwan).

– Tak, jakby podsumowywała pracę głównego bohatera, ale też streszczała widzom, co działo się na ekranie w ciągu tygodnia – mówi Janda.

Bo w serialu każdy dzień poświęcony jest innemu pacjentowi Andrzeja. A podczas jego sesji dzieje się niemało.

Piekło emocji

– Rozmowy z terapeutą tylko przez moment rozgrywają się w spokojnym tonie, ściszonym głosem – zdradza Łukasz Simlat, który wraz z Iloną Ostrowską tworzy na ekranie małżeńską parę w poważnym kryzysie. – Po kilku minutach emocje zaczynają brać górę i czasami rozpętuje się piekło.

Kolejną postacią jest komandos po doświadczeniach z Afganistanu.

– W jego przypadku potrzeba pomocy kogoś mądrzejszego – mówi grający tę postać Marcin Dorociński. – Nie wystarczą rozmowy z przyjaciółmi.

W Polsce być może psychoterapia to wciąż dość nieczęsta metoda rozwiązywania problemów. Na Zachodzie jednak już nie.

– Tam do psychoanalizy podchodzi się jak do higieny – mówi Małgorzata Bela. Mieszkająca na stałe za granicą modelka z doświadczeniami aktorskimi (m.in. w „Ono” Małgorzaty Szumowskiej) gra w „Bez tajemnic” pacjentkę zakochaną w terapeucie.

Dla Beli udział w tym projekcie jest serialowym debiutem, ale jak inni aktorzy nie miała wątpliwości, by wziąć udział w serialu. Zadziałały marka i reputacja HBO. A także sposób podejścia do tematu.

– To odważny obyczajowo serial. O wszystkich sprawach, jak to u terapeuty, mówi się otwarcie, bez pruderii, czasami nawet celowo ostrzej niż zwykle – mówi Radziwiłowicz.

Reżyserami są Anna Kazejak i Jacek Borcuch. Premiera planowana jest na jesień.

Życie Warszawy

Duet z marmuru

Film legenda. Powstał 35 lat temu. Po jego premierze każdy w Polsce wiedział, kim są Krystyna Janda i Jerzy Radziwiłowicz. - Widzowie ciągle nam przypominają, że ja i Jerzy to dla nich dalej para aktorów z tamtego filmu – mówi aktorka. Po "Człowieku z marmuru" spotykali się zawodowo jeszcze wiele razy. A kilka tygodni temu zakończyli wspólne zdjęcia do serialu "Bez tajemnic". W rocznicę powstania filmu Andrzeja Wajdy.



- Proszę o ciszę, kamera... Akcja! – słychać na planie w hali zdjęciowej warszawskiej wytwórni filmowej przy ulicy Chełmskiej. Rozpoczęło się ujęcie. Krystyna Janda i Jerzy Radziwiłowicz siedzą w salonie, w mieszkaniu serialowej Barbary Lewickej, lekarza psychiatry (Janda): ona ubrana w szlafrok, skupiona, w charakterystycznych okularach z ciemna oprawka. Andrzej (Radziwiłowicz), psychoterapeuta, w szarym garniturze, z twarzą, na której wypisany jest wielki życiowy problem. Zaczyna mówić, a tym samym rozpoczyna terapię...

35 lat wcześniej, również w Warszawie, ale m.in. w gmachu telewizji przy ulicy Woronicza, kręcono zdjęcia do jednego z najgłośniejszych polskich filmów – "Człowieka z marmuru”. Agnieszka (Janda), dyplomantka szkoły filmowej, przekonuje "ważnego redaktora” o potrzebie powstania filmu, którego bohaterem będzie Mateusz Birkut (Radziwiłowicz), przed laty przodownik pracy, którego błyskotliwa kariera skończyła się nagle i niespodziewanie gdzieś około roku 1952. Kiedy powstawał film Wajdy, Janda i Radziwiłowicz rozpoczynali karierę.

Nie mogli wymarzyć sobie nic lepszego na starcie. Dla młodziutkiej absolwentki szkoły teatralnej to był debiut u najlepszego już wtedy polskiego reżysera, w filmie, który wywrócił do góry nogami historię naszego kina, wywołał furię w komitecie centralnym. Dla Radziwiłowicza "Człowiek z marmuru" był wprawdzie juz trzecią produkcją, ale pierwsza z tak ważną – z wielu powodów – rolą.

Żeby w 1977 roku - kiedy miał premierę – obejrzeć "Człowieka z marmuru”, trzeba było zapisywać się na listy biletowe. Niemal każdy chciał zobaczyć obraz wymierzony w socjalistyczne władze. - Najpierw, przez kilka dni daremnie usiłowałem się dostać na któryś z seansów w kinie Wars. W piątek wieczór ktoś zatelefonował podniecony, ze podobno od jutra film wchodzi na ekrany jeszcze w trzech salach. O świcie dzwonek do drzwi, to sąsiadka, która mówi, że przed kasą Wisły jacyś mili młodzieńcy zapisują na listę; byłem wiec sześćdziesiąty – pisał wtedy podniecony warszawski recenzent Wiktor Woroszylski.

Kilka tygodni temu Krystyna Janda i Radziwiłowicz zakończyli wspólne zdjęcia do serialu "Bez tajemnic”. Jego scenariusz oparty jest na izraleskim "Be’Tipul”. Główną postacią tej opowieści, którą przed nami zrealizowali już amerykanie, jest psychoterapeuta, który regularnie odbywa spotkania z pięciorgiem swoich pacjentów. Uznany specjalista, ojciec rodziny, sam zmaga się z problemami, szuka pomocy u granej przez Krystynę Jandę Barbary.

"Marmurowi" aktorzy, dzisiaj w czołówce, z wielkim dorobkiem i pozycją, znowu spotkali się na planie, jak kiedyś w rolach Agnieszki i Mateusza w filmie Wajdy.

Absolutna pamięć widza

- Oczywiście, wspominamy... Ale myślę, że nasze spotkanie w serialu z tamtymi wspomnieniami ma niewiele wspólnego – mówi "Gali" Krystyna Janda, zapytana, czym dla niej jest film Wajdy, który powstał 35 lat temu. Z nią i Jerzym Radziwiłowiczem rozmawiamy w przerwie zdjęć do "Bez tajemnic”. Siedzimy w małym pokoju, sąsiadujacym z halą filmową: aktorzy na kozetce, ja w fotelu. Mam wrażenie, że atmosfera i terapeutyczna aura "Bez tajemnic” również i mnie się udzieliła. - To nie jest tak, że my za każdym razem wspominamy z Krystyną "Człowieka z marmuru"... Niech nas ręka pańska broni – dodaje roześmiany Radziwiłowicz.

Rola Jandy i Radziwiłowicza przywoływana była przy wielu okazjach. Sam Andrzej Wajda, w 2005 roku, nakręcił suplement do filmu z 1976 roku. Powstał "Człowiek z nadziei”, który razem z pozostałymi 12 etiudami wszedł do cyklu "Solidarność”, wymyślonego przez reżysera z okazji jubileuszu 25-lecia związku zawodowego "Solidarność”. Aktorzy po raz kolejny przyjęli zaproszenie swojego mistrza, a na planie spotkali się z Lechem Wałesą, z którym już grali w "Człowieku z żelaza” – kontynuacji historii Mateusza Birkuta i reżyserki Agnieszki. Krystyna Janda: - Ludzie, widzowie, ciągle nam przypominają, uświadamiają, że ja i Jerzy to dla nich dalej para aktorów z tamtego filmu. Wciąż reagują na nasz duet w tamtym, ważnym dla nich kontekście – mówi -... A my... Jak pan wspomniał, to się zdarzyło 35 lat temu. Bardzo dawno temu... i do dziś ma znaczenie, ale żyjemy dalej i pracujemy dalej.

Jerzy Radziwiłowicz podobnie do aktorki chce pamiętać ten ważny film i swoją w nim rolę, ale nie rozpamiętywać tego, co wtedy zrobił. - Dzięki graniu Birkuta udało mi się wziąć udział w czymś ważnym, zrobić coś, co zostaje w pamięci widzów na wiele lat. (...) Ale to nie był kres i szczyt moich możliwości. Gdyby coś takiego nastąpiło, byłbym załamany. Na szczęście grałem dalej” – powiedział w "Dużym Formacie”.

Proszę mi o tym opowiedzieć

Serialu, na planie którego znowu spotkali się Janda i Radziwiłowicz, nie da się porównać do innych, jakie mogliśmy i możemy oglądać w telewizji. Również do naszego filmu dotarła moda na umieszczanie w scenariuszach wątków psychoterapii czy scen rozgrywających się w gabinecie psychiatrów, gdzie towarzyszymy bohaterowi leżącemu na kozetce w obecności słuchającego go specjalisty. Choćby najnowsza komedia, "Och Karol 2”, z Piotrem Adamczykiem w roli głównej, która zaczyna się w gabinecie terapeutycznym. Karol opowiada o swoich sercowych rozterkach analitykowi granemu przez Jana Frycza. W serialu "Bez tajemnic” problem psychoterapii potraktowany został jednak poważnie. A tak opowiedziany, ze świetną obsadą, ma spore szanse na sukces.

Amerykański odpowiednik polskiego "Bez tajemnic” z Gabrielem Byrne’em w roli głównej otrzymał liczne nominacje oraz nagrody, w tym Złote Globy i prestiżowe Emmy. - Pomysł na ten serial jest bardzo prosty i bardzo zręczny. Zresztą to miedzy innymi stanowi o jego powodzeniu na świecie. Fakt, ze jesteśmy w nim terapeutami, pomaga opowiedzieć w bardzo specjalny i intymny sposób o problemach, sytuacjach życiowych i dylematach, które dotyczą dużej części widowni i są jakby "wieczne”, ale opowiedzieć w sposób specjalny – mówi Krystyna Janda. - Pomysł z terapeutami jest pretekstem, żeby mówić o nich w niekonwencjonalny sposób i jakby osobno do każdego oglądającego. Pewnie wśród widzów będzie można znaleźć wielu dotkniętych w podobny sposób. W scenariuszu choćby jedna z bohaterek jest dziewczyna, która ma problem z miłością do ojca i odejściem ojca od matki... – dodaje.

Aktorka przyznaje, ze sama, prywatnie, odwiedzała gabinet terapeutyczny. - Przez rok chodziłam do psychoterapeuty, ale nie była to chyba klasyczna terapia. Nie wiem, czy mi pomogła, czy ja sama sobie pomogłam... Ale przyniosła ulgę – opowiada. Krystyna Janda przypomina sobie zabawną przygodę, której doświadczyła w drodze na plan. - Pewnego dnia, jadąc tutaj, słuchałam audiobooka "Układu” Eli Kazana, którego bohaterowie, chodzą do terapeuty. Matka w odpowiedzi na pytania córki, mówi tam niezmiennie: "Radzę ci iść do terapeuty, on ci wszystko wytłumaczy". Śmiałam się, bo jednocześnie myślałam o tym, co mamy tego dnia nakręcić, zagrać jako terapeuci. Ja Jurkowi rzeczywiście miałam wytłumaczyć "wszystko" – kwituje.

- Grać pacjenta z problemami jest pewnie bardzo przyjemnie. Bo jest tam co grać – żartuje Jerzy Radziwiłowicz i przytacza mistrza ,"terapeutycznego” gatunku, Woody'ego Allena. - W jego filmach panuje taka dzika moda na to, że wszyscy chodzą do terapeuty – bez przerwy, trzy razy dziennie. On pokazuje to w sposób komiczny.

- Allen napisał nawet takie opowiadanie o tym, że siedzi w parku na ławce, a jego pies w gabinecie na terapii. On czeka, aż pies ją skończy i dywaguje, czy terapia psu pomoże – dodaje aktorka. Niektórzy artyści twierdzą, że dziedzina sztuki, którą się zajmują, jest dla nich rodzajem terapii. Czy tak jest również z aktorstwem?

- Znałam takich, dla których było. Ale dla nas nie jest - odpowiada Krystyna Janda. - Absolutnie się z tym zgadzam – dodaje jej serialowy partner. W przeciwieństwie do widzów, dla których kino może być czymś więcej niż tylko historia opowiedziana za pomocą ruchomych obrazów. Tak było m.in. właśnie z "Człowiekiem z marmuru”. Dawał nadzieję, zadawał odważne pytania, a wszedł do kin na trzy lata przed 1980 rokiem, w którym zaczęły się strajki na Wybrzeżu.

Czy powstanie kolejny człowiek?

Kilka lat temu Jerzy Radziwiłowicz, wracając samochodem do domu, wjechał na nowo otwartą stację benzynową. Kiedy zatankował paliwo i wszedł do środka, żeby zapłacić, natychmiast rozpoznano go. Na stacji nie było wielu kupujących. Personel stacji pomyślał: - Taki klient na "dzień dobry". Trzeba zadbać, żeby do nas wrócił. Oprócz paragonu wręczono aktorowi kubek z gorącą kawą i DVD z filmem (gratisowo). Tym filmem był "Człowiek z marmuru”. Aktor opowiedział o tym Andrzejowi Wajdzie i Krystynie Jandzie. Życie upomniało się o kolejną, współczesną historię ludzi z marmuru.

Maciej Kędziak
http://www.gala.onet.pl


348430

348430



SAM_0291

SAM_0291