Wywiad Pauliny Kozłowskiej1 lutego 2002 Paulina Kozłowska: Czy w kulturze popularnej jest miejsce dla autorytetu? Krystyna Janda: Oczywiście!!! Trzeba o to walczyć. Ludzie potrzebują autorytetu, dostępnego w najprostszy sposób. PK: Czy powszechność dostępu do kultury, jaką daje na przykład telewizja lub Internet, może ją zdegenerować? KJ: To sprawa polityki kulturalnej w mediach. Jeśli będzie chodziło tylko o "kasę", nie będzie walki o "misję", to schlebianie gustom najprostszej publiczności doprowadzi do tego bardzo szybko. Równa się wtedy wszystko w dół a nie do góry. KP: Czy współcześnie ignorancja jest możliwa? KJ: Zależy w jakim sensie. Jeśli społeczeństwo nie będzie miało wyrobionych snobizmów i potrzeb pięcia się w górę na drabinie społecznej, to ignorancja będzie zauważana tylko bardzo wysoko. Reszcie będzie dobrze tak jak jest. KP: Czy uważa Pani, że są granice tolerancji obyczajowej i artystycznej? Jakie to są granice? KJ: Oczywiście, że powinny być takie granice. W wielu krajach są one ściśle określone. Ale w dobie wolnej sztuki, tworzącego sie jakby "Nowego kraju" panuje bałagan i wolność bardzo różnie pojmowana. I przez twórców, i odbiorców. Powinny być stworzone jakieś zasady, ale tylko dotyczące publicznych dużych mediów. Awangardzie i prywatnym twórcom wyzwolonym dałabym wolność. Docierają oni do bardzo ograniczonej grupy ludzi. KP: Jaka dziedzina, poza tą, którą Pani się zajmuje, stanowi dla Pani największą inspirację? KJ: Wszystko jest inspiracją. Ale ja wciąż tradycyjnie zostaję jednak przy literaturze. KP: W jakim kierunku zmierza sztuka aktorska? Czy takie przewidywania mają sens? KJ: Nie wiem. Sztuka aktorska jest jakby usługowa. Zmienia się zależnie od potrzeb, czasów, tematów, krajów. Zobaczymy co będzie. KP: Jaki jest Pani ulubiony gadżet, przedmiot niepierwszej potrzeby? KJ: Dziś? Komputer. KP: Po co Pani pieniądze? KJ: Musiałabym tu wymieniać bardzo długo. Generalnie po to, że za nie można kupić i wyprodukować, zrealizować nie tylko potrzeby ale i marzenia. KP: Czy ma Pani ulubione bądź znienawidzone pytanie zadawane przez dziennikarzy? (takie, które powtarza się niemalże w każdym wywiadzie?) KJ: Wiele. O czym jest ta sztuka, w której pani gra? A dlaczego gra pani właśnie to a nie co innego? Jak to się zaczęło? Jaki był początek pani kariery? Jak pani sobie radzi z pracą i domem? Czy pani woli grać w filmie czy w teatrze? Dlaczego pani wybrała ten zawód? Recepta na sukces. Czy mogła by to pani powiedzieć jednym zdaniem? itd.itd.itd. Drażni mnie powierzchowność tej drugiej strony zawodu. Im wchodzimy głębiej, im poważniej myślimy o widzu, sztuce, im jesteśmy uważniejsi na to co robimy, tym głupsze wydają nam się pytania. |